poniedziałek, 15 kwietnia 2013

Szydełkowa czapka dla Michalinki

Miało być różowo, zielono i fioletowo. 
Fioletów miałam niewiele, więc wyszło tak:


Mam nadzieję, że zarówno Misia jak i jej Mama będą zadowolone
 i że czapka będzie się dobrze nosić! :)

Moja mała dama nie przepuściła okazji, by nowe dziergadełko przymierzyć... :) 
(tu kolory chyba bardziej rzeczywiste)


sobota, 13 kwietnia 2013

Wiosenna czapka szydełkowa z kwiatuszkami

W oczekiwaniu na konkretny kaboszon do obszycia 
(bo mimo, że mam ich całe mnóstwo - ciągle czegoś brakuje...),
 wykorzystałam resztki włóczki zakupionej w ubiegłym roku do zrobienia kamizelki/bezrękawnika.
A jako, że od niedawna rozmiłowana jestem w koralikach
- nie mogło ich zabraknąć i w nowym dziergadełku ;)




 Ps. Pamiętajcie! Nie każcie się dzieciom uśmiechać do zdjęć! :D

niedziela, 7 kwietnia 2013

Miętowy (?) wisior z sutaszu --> Sutasz, odc. 5

Na specjalne zamówienie Kasi powstał wisior.
Mam nadzieję, że spodoba się właścicielce i że będzie pasował do jej kreacji :)






niedziela, 31 marca 2013

Szara sukienka i Odkrycie roku w szyciu.

Szara tkanina doczekała się w końcu "uwolnienia" :)
 

 Szyła się dobrze.

Powstała z niej sukienka (Burda 9/2009, model 111),
która mniej więcej tak wygląda na człowieku
(przepraszam za jakość zdjęć, ale żywcem nie ma kto mi ich zrobić uczciwie :P ) 


 A teraz pytanie.
Dlaczego nikt nie powiedział mi, 
że stopka do wszywania zamków krytych to tak fenomenalny wynalazek?! 
To ja się pocę, męczę, odchylam, szyję w rowku, żeby równo, żeby nie przeszyć zamka, 
a tu wystarczy umieścić zamek w stopce i jedziemyyyy!!!
 Od dziś wszywanie zamka to czysta przyjemność!!! 
No i idealny efekt bez odrobiny zdenerwowania :)



wtorek, 26 marca 2013

Cekinowe jajo z barankiem i kaczuchą

Nie odmówiłam sobie przyjemności zrobienia jaja z cekinów! 
W roli głównej baranek i kaczuszka (głównie ze względu na Amelkę). 
Wielkość jaja - 10cm.
Zdjęć sporo, bo nie wiedziałam z której strony najwłaściwiej będzie je zrobić... ;) 

Z racji, iż zdjęcia spłaszczają obraz i cekiny nie świecą się jak należy,
mam wrażenie, że w rzeczywistości jajo wygląda lepiej ;)


Tu jeszcze w trakcie powstawania...

 
A tu już gotowe:





 

Korzystając z okazji jeszcze się czymś pochwalę!
Zegarek. Pamiątka po mojej Babci. Doceniony dopiero po latach...
Mechanizm nakręcany ręcznie!!!
Piękny, nieprawdaż?


piątek, 22 marca 2013

Jajo z perełek

Za dużo koralików? Jajko, z którym nie ma co zrobić? 
Potrzeba jeszcze tylko parę szpilek i.... jajko gotowe :)
Proste, skromne.. nie rzucające na kolana. O takie właśnie:


poniedziałek, 18 marca 2013

Cekinowe jajo - wersja dla leniwych

Jajo czeka już na Święta Wielkanocne - na przekór oszalałej zimie na Podkarpaciu.

Wbijanie każdego cekina z osobna, to niezła zabawa. Taśmy cekinowe może nie są tak efektowne i dają mniejsze możliwości, ale o ile szybciej się je przykleja!

Zatem dziś wersja cekinowego jaja dla leniwych :)


czwartek, 14 marca 2013

Sutasz - odc. 4 (wisiorek sutaszowy)

Uprzedzam, że chwilowo* będę zanudzać Was sutaszem :)
Dziś na odmianę coś mniejszego... sutaszowy wisior.
Małe, a przysporzyło mi sporo prucia! Gdy obszyłam główny kamień, wiedziałam, że chcę przyszyć czerwoną perełkę i coś, co choć troszkę zaburzyłoby symetrię...
Gdy już miałam trzy koraliki - w głowie było pusto.
Doszywałam, prułam, próbowałam w innym miejscu.. nadal źle.
Wisior przybierał różne kształty, aż wróciłam do pierwotnej koncepcji...
 i chyba wyszło przyzwoicie :)


  



* chwilowo znaczy w tym miejscu mniej więcej tyle, że przez najbliższych kilka miesięcy nie zarzucę szycia biżuterii dopóki nie obszyję siebie, Kasi, Moni i kilku innych bliskich mi osób, którym ten rodzaj biżuterii podoba się nie mniej niż mi :)

wtorek, 5 marca 2013

niedziela, 3 lutego 2013

Turkusowy najszyjnik - sutasz odc. 2

Wiem wiem, powinno się zaczynać powoli, od małych projetków.. 
Ale ja tak nie umiem. Porywam się z motyką na słońce, ale co tam - mimo wielu niedoskonałości naszyjnik wzbudził na wczorajszej zabawie choinkowej spore zainteresowanie. Padły nawet pytania o sprzedaż sutaszowych wytworów.. 
Powiem tak - najpierw muszę obszyć siebie, dojść do wprawy, żeby wyeliminować wszelkie krzywizy, a później? Kto wie, kto wie... ;)
(zdjęcia doskonale pokazują wszelkie niedoskonałości :P)

Naszyjnik zrobiony rzutem na taśmę w trzy wieczory i jeden poranek (turkusowy sutasz przyszedł mi dopiero w środę, a na sobotę chciałam mieć moją nową biżuterię.
Gdy tak patrzę, dochodzę do wniosku, że jednak powinnam polubić symetrię, bo z lekka przekombinowałam ;)