piątek, 6 stycznia 2017

Guzikowe czapki z UK :)

Jestem! Wróciłam! Uff, jednak nie lubię latać samolotami! 

***
Dwa tygodnie odpoczynku u Siostry "za-gramanicą"
 (w tym cały okres świąteczny łącznie z Sylwestrem)
Możecie mi zazdrościć! 
Niesamowite jak dobrze robi dla człowieczej duszy taki wyjazd :)

W obawie przed dłużącymi się wieczorami zabrałam tam
 ze sobą włóczkę i szydełko.
 Ledwo zdążyłam wydziergać te dwa komplety.. czasu wcale nie było w nadmiarze! 

W Nowym Roku witam Was dwoma kompletami 
z wielkimi guzikami kokosowymi:
 
 
 

Życzę WSZYSTKIEGO DOBREGO w Nowym Roku!

sobota, 17 grudnia 2016

Dresowe kapturo-kominy

Pracownią Jana Leśniaka zafascynowana jestem od dawna. 
Janek prowadzi kursy szycia (niestety daleko od Podkarpacia), 
ale też prowadzi fantastyczny blog,
na którym znajdziecie całe mnóstwo 
instrukcji szycia rzeczy modnych i wygodnych,
a przede wszystkim prostych do wykonania/uszycia
Jeśli nawet coś nie jest bardzo proste - tutoriale są na tyle czytelne, 
że zrozumienie ich nie jest żadnym problemem:)

Przyczajałam się na torbę... wcześniej na sukienkę dresową..
ale  kiedy na funpage'u Janka pojawił się wpis o instrukcji szycia kapturo-komina, 
w tym samym momencie poczułam taaaaaką pustkę w szufladzie... 

Zrobiłam przegląd moich dzianinowych zapasów i oto są:
dwa kapturo-kominy dla moich dwóch Pociech :)
 
 
 
 

Fantastyczna sprawa na zimę. 
Od dziś wiatr nam nie straszny!

Tak bardzo mi się pododają, że uszyję chyba również dla siebie... :)

TUTAJ bezpośredni link do instrukcji szycia komino-kaptura, 
ale polecam prześledzić cały blog 
(Ps. Janek wydał książkę "O szyciu"!)

wtorek, 13 grudnia 2016

Liski dwa

O liskach marzyłam od dawna.
W końcu znalazłam odpowiedni kolor włóczki i to, co najważniejsze...
 Potocznie mówi się o braku czasu; 
ja myślę, że to raczej kwestia rzeczywistych chęci :)

I wreszcie mamy. Zimowe Liski dwa :)
Różnią się wyłącznie detalami.... :)
 
 
 
  W planach są jeszcze kominy do kompletu, ale czuję po kościach,
 że przed Nowym Rokiem się nie uda...
Choooooociaaaaż......... :)

* * *
Udało mi się wrócić na chwilę do sutaszu. 
Jeden naszyjnik... i znów koraliki i sznurki wylądowały w swoim pudełku... 
nie zanosi się żadną biżuterię w najbliższym czasie...  

* * *
U mnie atmosfery iście grudniowej jeszcze nie czuć 
(a przecież ten magiczny czas już tak blisko!)
jednak mimo wszystko już dziś życzę Wam
WESOŁYCH  ŚWIĄT 
i POMYŚLNEGO  NOWEGO  ROKU!  
Pozdrawiam :)

piątek, 11 listopada 2016

Sowia rodzinka

Nie ukrywam, że najwięcej radości daje mi praca nad czymś, 
czego jeszcze nie było.
Kiedy Beatka poprosiła mnie o uszycie 6 sów, 
najbardziej ucieszyła mnie informacja, 
że każda z nich może być inna :)
Mogłam poszaleć z połączeniami kolorów, 
jakich dotąd u mnie nie widzieliście. 
Trochę mnie poniosło i wyszło ich 9 
(żeby było w czym wybierać, gdyby któraś się nie spodobała). 

Metki, metki.. wstążki, tasiemki... 
Czyli niezbędny element każdej sowy :)


Przed wypełnieniem łatwo było złapać 
wszystkie kolory na jednym zdjęciu... :)

W beżowym nudziaczku w kropki i róże (ta pierwsza poniżej)
 zakochałam się nie tylko ja, ale też moja Córka. 
Wygląda na to, że  szyciu sów  nie będzie końca.. :) 




*** 
A na koniec cała sowia gromadka:

 ***
 Pozdrawiam moich Serdecznych  Czytelników! 
[Jeśli któryś z Nich tu jeszcze zagląda... ;) ]

 * * *
Dopisek z 13 grudnia 2016 r.

Zapomniałam dodać, 
że sówki poleciały do swoich małych właścicieli w takiej postaci:  
 

poniedziałek, 17 października 2016

Komplecik z czapką i sowa Amelkowa :)

Komplecik, za który zabierałam się od sierpnia wreszcie gotowy :) 
Mówią: lepiej późno, niż później...

Czy Wy też lubicie połączenie różu z szarością?


* * *
Sowa Amelki wspomniana w poprzednim poście ma zupełnie inne oblicze od tego, które zamierzałam osiągnąć przed przystąpieniem do szycia. Po pierwsze - miała być cała szaro-biała. Po drugie - miała mieć "guzikowe" oczy.... Jest taka:
 Córka nie wybaczyłaby mi, gdyby sowa nie miała kolorowych metek.
Dla równowagi doszyłam więc kolorowy guziczek z szydełkowym kwiatkiem:)
 Najważniejsze, że dziecko zadowolone! :)

sobota, 8 października 2016

Ukochane sowy :)

Sowy, to nieodłączni przyjaciele mojego syna. 
Najstarsza z nich  (uszyta jeszcze dla Amelki)
poszła właśnie na emeryturę.. 
Filcowe oczy przetarły się zupełnie, dlatego teraz
robię je z polaru (mam nadzieję, że będzie bardziej odporny na maltretowanie).

Teraz Tomek ma sowę "ciemno - białą" (jak to sam mawia):
 
 
 
 Najważniejszy element sowy - METKI! (czytaj: tasiemki)

A w przygotowaniu jeszcze jedna (czekam na guziki).
Miała być opcją "na wszelki wypadek" - może komuś na prezent. 
Miała być cała w szarościach, ale moje starsze dziecko postanowiło, 
że to sowa dla niej i ma mieć kolorowe tasiemki. 
Ok. Będzie dla Niej, tylko jak pogodzić te kolory z kolorowymi tasiemkami...?
Nie wiem jak z tego wybrnę... :) 
 

sobota, 3 września 2016

Kompleciki dla dziewczynek i dla lal

Dziś postanawiam i obiecuję: 
Nie będę się już więcej tłumaczyć, dlaczego znów tak długo mnie tu nie było... 
Trzeba się przyzwyczaić, że raczej rzadko coś publikuję. 
Mój "pamiętnik" będzie ze mną jednak tak długo, 
jak długo będzie to możliwe... choćby przerwy miały trwać latami ;)

Nie wszystko, co zdziałałam udało mi się sfotografować, 
ale te dwa kompleciki dla małych, uroczych Dam jeszcze nie opuściły mojego domu :)
Komplety w moim ulubionym zestawieniu kolorystycznym:
   Nie da się ukryć, że jesień za pasem.... :)


 
* * *
Wcześniej ubrałam w kapelusze i chusteczki także kilka lal...
Na zdjęciu cztery kompleciki :)


poniedziałek, 8 sierpnia 2016

Tort dla dwojga :)

Co roku, gdy zbliża się termin "tortowy" (urodziny moich dzieci) 
- przybywa mi "parę" siwych włosów. 
Wciąż nie wiem gdzie można / gdzie warto zamówić cudny 
i smaczny tort w przyzwoitej cenie. 
I właśnie dlatego ostatecznie robię go sama. 
Tym razem poszłam na łatwiznę bardziej niż zwykle (mówię tu o wnętrznościach) 
i niemal całą energię włożyłam w "przystrajanie". 
Z pomocą przyszła mi Siostra moja jedyna - Basia. 
Gdyby nie ona, nie pokusiłabym się o tyle detali :) 
Jednak nie ma to jak odpalenie dwóch silników jednocześnie! ;) 

 
 




Zainwestowałam też w nowy sprzęt, 
- plastikowe "coś" do wykrajania literek. 
WARTO BYŁO!


W tym roku jestem z torta zadowolona wyjątkowo! 
Kolory robią swoje (w rzeczywistości jasne, intensywne, urocze wprost :) )

Dzieciom również się spodobał. Doczekał się nawet odwzorowania! 

(autor:  Oliwia, lat 8) 

niedziela, 12 czerwca 2016

Malujemy, malujemy.... :)

Po pierwsze buźki! 
Moje dzieci wprost uwielbiają mieć wymalowane twarze.
Z resztą nie tylko moje... :)

Tomek z muchą w wykonaniu Taty (!) oraz superszybką rybką :)

Amelka stylizowana na Myszkę Minnie 
I Czesiu, który postanowił nie być Spidermanem, ani Batmanem, 
tylko "czymś strasznym" ;)
 (makijaż z dala od oczu, bo już mamy wspólne uprzedzenia na tym punkcie ;) )


***
I pazurki...

Najpierw moje dzisiejsze.
 Choćbym nie wiem co robiła - 
Mardi Gras 034 chyba nigdy nie wyjdzie na zdjęciu tak, 
jak wygląda w rzeczywistości.. 
Glitter Indigo 087 z resztą też ma z tym problem).

 I jeszcze pazurki Asi :) 
Dark Violet Dreams 014 + Frappe 135
 (Semilac)