piątek, 11 listopada 2016

Sowia rodzinka

Nie ukrywam, że najwięcej radości daje mi praca nad czymś, 
czego jeszcze nie było.
Kiedy Beatka poprosiła mnie o uszycie 6 sów, 
najbardziej ucieszyła mnie informacja, 
że każda z nich może być inna :)
Mogłam poszaleć z połączeniami kolorów, 
jakich dotąd u mnie nie widzieliście. 
Trochę mnie poniosło i wyszło ich 9 
(żeby było w czym wybierać, gdyby któraś się nie spodobała). 

Metki, metki.. wstążki, tasiemki... 
Czyli niezbędny element każdej sowy :)


Przed wypełnieniem łatwo było złapać 
wszystkie kolory na jednym zdjęciu... :)

W beżowym nudziaczku w kropki i róże (ta pierwsza poniżej)
 zakochałam się nie tylko ja, ale też moja Córka. 
Wygląda na to, że  szyciu sów  nie będzie końca.. :) 




*** 
A na koniec cała sowia gromadka:

 ***
 Pozdrawiam moich Serdecznych  Czytelników! 
[Jeśli któryś z Nich tu jeszcze zagląda... ;) ]

poniedziałek, 17 października 2016

Komplecik z czapką i sowa Amelkowa :)

Komplecik, za który zabierałam się od sierpnia wreszcie gotowy :) 
Mówią: lepiej późno, niż później...

Czy Wy też lubicie połączenie różu z szarością?


* * *
Sowa Amelki wspomniana w poprzednim poście ma zupełnie inne oblicze od tego, które zamierzałam osiągnąć przed przystąpieniem do szycia. Po pierwsze - miała być cała szaro-biała. Po drugie - miała mieć "guzikowe" oczy.... Jest taka:
 Córka nie wybaczyłaby mi, gdyby sowa nie miała kolorowych metek.
Dla równowagi doszyłam więc kolorowy guziczek z szydełkowym kwiatkiem:)
 Najważniejsze, że dziecko zadowolone! :)

sobota, 8 października 2016

Ukochane sowy :)

Sowy, to nieodłączni przyjaciele mojego syna. 
Najstarsza z nich  (uszyta jeszcze dla Amelki)
poszła właśnie na emeryturę.. 
Filcowe oczy przetarły się zupełnie, dlatego teraz
robię je z polaru (mam nadzieję, że będzie bardziej odporny na maltretowanie).

Teraz Tomek ma sowę "ciemno - białą" (jak to sam mawia):
 
 
 
 Najważniejszy element sowy - METKI! (czytaj: tasiemki)

A w przygotowaniu jeszcze jedna (czekam na guziki).
Miała być opcją "na wszelki wypadek" - może komuś na prezent. 
Miała być cała w szarościach, ale moje starsze dziecko postanowiło, 
że to sowa dla niej i ma mieć kolorowe tasiemki. 
Ok. Będzie dla Niej, tylko jak pogodzić te kolory z kolorowymi tasiemkami...?
Nie wiem jak z tego wybrnę... :) 
 

sobota, 3 września 2016

Kompleciki dla dziewczynek i dla lal

Dziś postanawiam i obiecuję: 
Nie będę się już więcej tłumaczyć, dlaczego znów tak długo mnie tu nie było... 
Trzeba się przyzwyczaić, że raczej rzadko coś publikuję. 
Mój "pamiętnik" będzie ze mną jednak tak długo, 
jak długo będzie to możliwe... choćby przerwy miały trwać latami ;)

Nie wszystko, co zdziałałam udało mi się sfotografować, 
ale te dwa kompleciki dla małych, uroczych Dam jeszcze nie opuściły mojego domu :)
Komplety w moim ulubionym zestawieniu kolorystycznym:
   Nie da się ukryć, że jesień za pasem.... :)


 
* * *
Wcześniej ubrałam w kapelusze i chusteczki także kilka lal...
Na zdjęciu cztery kompleciki :)


poniedziałek, 8 sierpnia 2016

Tort dla dwojga :)

Co roku, gdy zbliża się termin "tortowy" (urodziny moich dzieci) 
- przybywa mi "parę" siwych włosów. 
Wciąż nie wiem gdzie można / gdzie warto zamówić cudny 
i smaczny tort w przyzwoitej cenie. 
I właśnie dlatego ostatecznie robię go sama. 
Tym razem poszłam na łatwiznę bardziej niż zwykle (mówię tu o wnętrznościach) 
i niemal całą energię włożyłam w "przystrajanie". 
Z pomocą przyszła mi Siostra moja jedyna - Basia. 
Gdyby nie ona, nie pokusiłabym się o tyle detali :) 
Jednak nie ma to jak odpalenie dwóch silników jednocześnie! ;) 

 
 




Zainwestowałam też w nowy sprzęt, 
- plastikowe "coś" do wykrajania literek. 
WARTO BYŁO!


W tym roku jestem z torta zadowolona wyjątkowo! 
Kolory robią swoje (w rzeczywistości jasne, intensywne, urocze wprost :) )

Dzieciom również się spodobał. Doczekał się nawet odwzorowania! 

(autor:  Oliwia, lat 8) 

niedziela, 12 czerwca 2016

Malujemy, malujemy.... :)

Po pierwsze buźki! 
Moje dzieci wprost uwielbiają mieć wymalowane twarze.
Z resztą nie tylko moje... :)

Tomek z muchą w wykonaniu Taty (!) oraz superszybką rybką :)

Amelka stylizowana na Myszkę Minnie 
I Czesiu, który postanowił nie być Spidermanem, ani Batmanem, 
tylko "czymś strasznym" ;)
 (makijaż z dala od oczu, bo już mamy wspólne uprzedzenia na tym punkcie ;) )


***
I pazurki...

Najpierw moje dzisiejsze.
 Choćbym nie wiem co robiła - 
Mardi Gras 034 chyba nigdy nie wyjdzie na zdjęciu tak, 
jak wygląda w rzeczywistości.. 
Glitter Indigo 087 z resztą też ma z tym problem).

 I jeszcze pazurki Asi :) 
Dark Violet Dreams 014 + Frappe 135
 (Semilac)


 

niedziela, 22 maja 2016

Testujemy tiul z brokatem :)

Tiul z brokatem wypatrzyłam (i oczywiście kupiłam od razu "na zapas" pięć kolorów)
już dawno temu.. ;) No przecież taki śliczny... 
Od razu obiecałam Misi, a właściwie Asi (mamie Misi), 
że uszyję jej tiulową spódniczkę. 
One grzecznie czekały.... czekały... i pewnie już nie wierzyły, 
że się doczekają.
Aż nadszedł ten dzień. 
Piąte urodziny Michalinki! 
To był ten moment, kiedy postanowiłam wszystko inne odłożyć na bok 
i uszyć wreszcie to, co obiecałam. 
Najpierw jednak musiał powstać prototyp
 - zatem kolejna spódniczka do kolekcji mojej Pierworodnej :)
Oczywiście kolor wstępnie odrzucony 
(Amelia zobaczywszy podszewkę stwierdziła, 
że nie chce takiej spódnicy), 
ale kiedy następnego dnia zobaczyła efekt końcowy i ten błysk  brokatu... 
To już chyba kolor nie ma większego znaczenia :) 
(choć nie omieszkała mi wspomnieć, że chciałaby taką RÓŻOWĄ...)
Ach te Baby... ;)
Do kompletu spinka. 
Bo dobrze mieć coś do kompletu.
I mówię to ja. Żona mojego Męża :)

Na końcu postu zdjęcia spódniczki na Amelce.

A prezent dla Michalinki ma kolor amarantowy:
W duecie spódniczki prezentują się tak:
Spódniczki mają po 3 warstwy, przy czym różowa uszyta jest 
przy użyciu 3 warstw (6 długości) tiulu. 
Dlaczego 6? Ponieważ jego szerokość, to 1,5m, 
czyli aby go ładnie umarszczyć, potrzebujemy na jeden obwód dwóch szerokości (3m).
Granatowa ma tylko jedną warstwę tiulu z brokatem (żałuję), 
a pod spodem dwie warstwy tiulu welonowego, nieco jaśniejszego.

Ps. Tiul z brokatem jest SUPER!

* * *
W ostatnim tygodniu nadrobiłam też inne zaległości. 
Właśnie sprawdziłam... 15 maja POPRZEDNIEGO ROKU
 (o mamuniu.. obstawiałam, że minęło najwyżej pół roku), 
dokładnie w tym poście chwaliłam się wam
zakupioną tkaniną na pościel dla dzieci.
Tomkowa pościel może jeszcze odrobinę poczekać
 (oby do rzeczywiście była "odrobina", a nie kolejne lata...),
bo już poszewki na kołdrę do łóżeczka nie będę szyć, 
a na przenosiny do dużego łóżka jeszcze trochę musimy poczekać. 
Mamy zatem  groszkowe powłoczki na kołdrę oraz dużą i małą poduszkę. 
Oczywiście w użyciu od pierwszego dnia!

  To było tak proste i szybkie, że wstyd mi okrutnie za to ociąganie się... 
Gdyby moje dzieci chodziły spać o 18:00 (a nie 20:00), albo ja o 2:00, a nie o 23:00 - zapewne wystarczyłby mi na uszycie kompletu jeden taki wieczór :)

Powłoczki naturalnie na zame -; wygodne w użyciu, szybkie do uszycia itd.. :)
Nie rozumiem, dlaczego dawniej szyło się je z guzikami... 


* * *
A teraz wysyp zdjęć na mojej małej "modelce". 
Kiedy coś się jej podoba, wystarczy hasło "stań, zrobię Ci zdjęcie"
 i mogę ich robić do woli.... :)
 
 
 
 
 
 

***
 Jest dobrze! 
Nie wyobrażacie sobie nawet jakie to szczęście,
gdy w końcu człowiek znajdzie czas "dla siebie"!

Pozdrawiam wszystkich moich Czytelników :)*