poniedziałek, 20 listopada 2017

Papierowa wiklina


Papierowa wiklina

Kiedy zobaczyłam ją w sieci po raz pierwszy, nie mogłam uwierzyć, że to tylko papier... 
Gdy byłam dzieciakiem i jeździłam na wakacje do babci, miałam okazję spróbować swoich sił w wyplataniu (pewna uprzejma sąsiadka zajmowała się tym na co dzień i pozwalała nam się w ten sposób bawić). Później już nie miałam takiej okazji, a nie ukrywam, że wiklinowe rzeczy zawsze robiły na mnie spore wrażenie. To niezwykłe jak wiele różności można wyczarować wyplatając...

Moje pierwsze próby plecenia z papieru pamiętają rok 2010; nawet miałam do niedawna post w wersji roboczej z tego okresu... Zwijanie papieru w równe ruloniki okazało się jednak być zadaniem trudniejszym niż przypuszczałam. Pozakręcałam papier byle jak, a później dziwiłam się, że rurki nie chcą się ładnie zaplatać..
Sporo czasu musiało minąć, nim ponownie postanowiłam spróbować. 
Tym razem postawiłam na drobiazgi - gwiazdki, 
które nie wymagają produkcji masowej ilości rurek.
Ku mojemu zdumieniu - poszło całkiem sprawni.
No chyba po prostu dojrzałam do  tego! :D

 
 

I taka jedna na próbę. Znacznie większa.
I tak rozpoczęłam gromadzenie gazet;
 bo w planie na przyszłość - prostokątne koszyki do przechowywania różności.
Czy się uda? Zobaczymy :)

środa, 27 września 2017

Dzianinowo-szyciowe zaległości i pazurki

Przedszkole - czas START!

Małpkę uszyłam dla rozpoczynającego przygodę z przedszkolem Tomasza
 z nadzieją, że będzie zastępowała poduszkę w trakcie leżakowania. 
Początkowo tak też było, jednak z czasem Tomek wrócił do swojej ukochanej, 
nieco zniszczonej, granatowej sówki ;)

Małpka zostaje zatem w domu i z czasem przejmuje ją Siostra małego właściciela :)

Ale radość była.
Moja nadzieja, że miłość do sowy rozłoży się na dwie przytulanki
kolejny raz legła w gruzach ;)
(jedynym zastępnikiem jest druga sowa, ale i ona sprawdza się wyłącznie u babci; 
w domu musi być granatowa i już!)
 

***
Koniec wakacji zmotywował mnie również do wykorzystania dziecięcych dzianin, 
które wołały do mnie z dna szafy już od dawna... :)



Dzianiny w piraty mam sporo, zatem uszyłam spodnie do spania. 
W planie również bluzeczka, tylko wykrój muszę skombinować ;)

A ten komplet jeszcze z wiosny ;)
(czapka + chustka na zatrzaski) 

* * *
Kto mnie zna, wie, że odkąd zapoznałam się z lakierami hybrydowymi
 - nie opuszczają mnie ani na chwil.
A ostatnio znowu mam ochotę na wzorki i kolorki.
Zatem się bawię... :)

Totalnie niefotogeniczne neonki..




***
Ostatnio bawię się też drobny w tuning ubrań dziecięcych :)
Niestety nie pomyślałam, żeby zacząć fotografować różnice wcześniej, więc dziś pokażę tylko motylka wyszytego koralikami. Może w przyszłości będzie tego więcej :)

 * * *
Zagląda tu ktoś jeszcze? 
Jeśli tak - serdecznie pozdrawiam! :)

środa, 2 sierpnia 2017

Podwodny świat, czyli tort 2017

Urodziny dzieci, to dobry powód, by trochę się pobawić :)
Nie ukrywam, że jeśli chodzi o pracę twórczą, 
to z Siostrą moją osobistą
pracuje mi się w tych sferach najlepiej,
 a jej pomoc przy ogarnianiu cukrowej "ciastoliny" jest nieoceniona!!!
Nie mogę w tym miejscu nie podziękować również naszym mężom,
którzy znacznie krócej, ale równie dzielnie walczyli z niesfornymi masami :)
4 godziny pracy i zwykły tort stał się tortem z podwodnego świata! :)
Nie wiem jak Wam, ale mnie podobał się bardzo.
Dodam tylko, że jedynie literki są wycinane wg szablonu, 
reszta to "robótki ręczne", czyli nożyk i paluchy w ruch... :)

Cieszę się, że mogę zostawić tu po nim pamiątkę 
i wrócić za jakiś czas, by go sobie przypomnieć  :)





Zaległości, zaległości..

Nie wiem, co tam po drodze jeszcze przegapiłam, 
ale skoro już znalazłam trochę czasu na odkurzenie bloga, 
wrzucam najostatniejsze z moich "rękoczynów":

1. Sutaszowy wisior (motywacja w postaci wesela koleżanki bezcenna! :) )
Korci mnie jeszcze, by przerobić go na naszyjnik, 
ale jeśli nie wyrobię się w tydzień, 
to pewnie plan długo nie doczeka się realizacji ;) 
Właściwie, to on miał być naszyjnikiem.. 
tylko jakoś koralików pod kolor niewiele miałam... No i wyszło tak:

2. Tomkowe zyg-zaki. 
Ło ludzie, ile one czekały.. i wreszcie jest pościel dla syna mego :)
 

3. Kokardki z  papieru podpatrzone TUTAJ
Polecam, gdy nie macie ładnych wstążeczek do udekorowania prezentu, 
a w domu poniewierają się resztki bristolu :)

Pozdrawiam serdecznie <3

niedziela, 26 marca 2017

Na wiosnę...

... przyda się nowa czapka z chustką do kompletu :)

Dla Chłopca dziergana czapka i chustka z dresówki 
z szydełkową aplikacją - traktorem :)

Tutaj najbardziej rzeczywiste kolory:

 

I dla Dziewczynki: 

Kolory nie do uchwycenia niestety... Potwornie niewdzięczne do fotografowania
 (tym bardziej w sztucznym świetle)

poniedziałek, 13 marca 2017

My jesteśmy kotki dwa...

My jesteśmy kotki dwa, 
każdy z nas dwa uszka ma...


***
 I jeszcze taki zestaw szydełkowy na wiosnę poczyniłam... 
W międzyczasie (tym, którego nie mam) ;)

 Nie, to nie dla Amelki (dlatego na nią odrobinę za duża).
 

środa, 22 lutego 2017

Paseczkowe czapki dwie.

Miesiąc temu, a może jeszcze wcześniej... 
wydziergałam naszym chłopakom czapki z pomponami. 
Jedna dla Czesia.
Druga dla Tomka: 


  

  

  

  


 * * *
Zdjęcia obu czapek zrobione były wtedy, gdy jeszcze obie leżały w moim domu, 
ale światło niestety sztuczne, więc i kolory do niczego.