niedziela, 3 lutego 2013

Turkusowy najszyjnik - sutasz odc. 2

Wiem wiem, powinno się zaczynać powoli, od małych projetków.. 
Ale ja tak nie umiem. Porywam się z motyką na słońce, ale co tam - mimo wielu niedoskonałości naszyjnik wzbudził na wczorajszej zabawie choinkowej spore zainteresowanie. Padły nawet pytania o sprzedaż sutaszowych wytworów.. 
Powiem tak - najpierw muszę obszyć siebie, dojść do wprawy, żeby wyeliminować wszelkie krzywizy, a później? Kto wie, kto wie... ;)
(zdjęcia doskonale pokazują wszelkie niedoskonałości :P)

Naszyjnik zrobiony rzutem na taśmę w trzy wieczory i jeden poranek (turkusowy sutasz przyszedł mi dopiero w środę, a na sobotę chciałam mieć moją nową biżuterię.
Gdy tak patrzę, dochodzę do wniosku, że jednak powinnam polubić symetrię, bo z lekka przekombinowałam ;)








7 komentarzy:

  1. Piękny jest. Taki równo i starannie wykonany, a symetryczny być przecież nie musi :)

    OdpowiedzUsuń
  2. A gdzie tu jakieś krzywizny? :) śliczny jest :)

    OdpowiedzUsuń
  3. piękne zestawienie kolorystyczne. A co do niedoskonałości - to przecież nie od razu Rzym zbudowano :) Mnie się bardzo podoba :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Zapraszam do mnie po nominacje :-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Śliczny, marzy mi się taki:) Niestety próbowałam swoich sił i niestety to nie na moją cierpliwość:)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każde napisane do mnie słowo!!! :)