poniedziałek, 18 marca 2013

Cekinowe jajo - wersja dla leniwych

Jajo czeka już na Święta Wielkanocne - na przekór oszalałej zimie na Podkarpaciu.

Wbijanie każdego cekina z osobna, to niezła zabawa. Taśmy cekinowe może nie są tak efektowne i dają mniejsze możliwości, ale o ile szybciej się je przykleja!

Zatem dziś wersja cekinowego jaja dla leniwych :)


czwartek, 14 marca 2013

Sutasz - odc. 4 (wisiorek sutaszowy)

Uprzedzam, że chwilowo* będę zanudzać Was sutaszem :)
Dziś na odmianę coś mniejszego... sutaszowy wisior.
Małe, a przysporzyło mi sporo prucia! Gdy obszyłam główny kamień, wiedziałam, że chcę przyszyć czerwoną perełkę i coś, co choć troszkę zaburzyłoby symetrię...
Gdy już miałam trzy koraliki - w głowie było pusto.
Doszywałam, prułam, próbowałam w innym miejscu.. nadal źle.
Wisior przybierał różne kształty, aż wróciłam do pierwotnej koncepcji...
 i chyba wyszło przyzwoicie :)


  



* chwilowo znaczy w tym miejscu mniej więcej tyle, że przez najbliższych kilka miesięcy nie zarzucę szycia biżuterii dopóki nie obszyję siebie, Kasi, Moni i kilku innych bliskich mi osób, którym ten rodzaj biżuterii podoba się nie mniej niż mi :)

wtorek, 5 marca 2013

niedziela, 3 lutego 2013

Turkusowy najszyjnik - sutasz odc. 2

Wiem wiem, powinno się zaczynać powoli, od małych projetków.. 
Ale ja tak nie umiem. Porywam się z motyką na słońce, ale co tam - mimo wielu niedoskonałości naszyjnik wzbudził na wczorajszej zabawie choinkowej spore zainteresowanie. Padły nawet pytania o sprzedaż sutaszowych wytworów.. 
Powiem tak - najpierw muszę obszyć siebie, dojść do wprawy, żeby wyeliminować wszelkie krzywizy, a później? Kto wie, kto wie... ;)
(zdjęcia doskonale pokazują wszelkie niedoskonałości :P)

Naszyjnik zrobiony rzutem na taśmę w trzy wieczory i jeden poranek (turkusowy sutasz przyszedł mi dopiero w środę, a na sobotę chciałam mieć moją nową biżuterię.
Gdy tak patrzę, dochodzę do wniosku, że jednak powinnam polubić symetrię, bo z lekka przekombinowałam ;)








sobota, 26 stycznia 2013

Pierwsze spotkanie z sutaszem. Broszka.

Gdy dawno temu pierwszy raz zobaczyłam cuda z sutaszu, to mimo wielkiego zauroczenia uznałam, że to nie dla mnie. Przyszedł jednak taki moment, kiedy poczułam tak wielką potrzebę spróbowania, że niewiele myśląc zakupiłam potrzebne elementy i zasiadłam do szycia... 
Mówią, że to praca dla cierpliwych. Nie wiem... z pewnością zajmuje sporo czasu, choć podejrzewam, że wprawa robi swoje - pierwsze kroki zawsze są najtrudniejsze. Jedno jest pewne - okrutnie wciąga!!!!
To taka "radosna twórczość" - tu zakręcisz w tą, a tam w drugą stronę. 
Tu wszyjesz taki koralik, albo inny... Świetna sprawa!!!
Polecam Wam stronę inspirello.pl , gdzie znajdziecie wiele fantastycznych filmików instruktażowych (w tym również podstawy szycia sutaszu).
Wiadomo - pierwszy egzemplarz nie może być tym najbardziej udanym, 
ale będę trenować! :)
Już nawet mam pierwsze spostrzeżenia, może kiedyś się nimi podzielę 
(gdy będzie ich więcej).


 

Ps. Dziękuję za wszystkie kometarze pod poprzednimi postami :)*

niedziela, 6 stycznia 2013

Bombki z cekinów - cz.2

Sezon na ozdoby świąteczne mija, ale ponieważ nigdy nie mogę wyrobić się ze wszystkim przed Świętami, postanowiłam jeszcze troszkę nad nimi popracować :) 
Będą jak znalazł na przyszły rok :)  
Muszę Wam powiedzieć, że cekinowe bombkowanie wciągnęło nawet moją Mamę. 
Nie chciała jeszcze spróbować samodzielnie zrobić takiej bombki, 
ale dzielnie pomaga mi w nabijaniu cekinów na szpilki.. 
nawet nie wiecie jak wielka to pomoc! 
Przy takiej współpracy jedna bombka powstaje w jeden wieczór. 
Obliczyłam, że potrzebujemy na to około 2,5 (no, może 3) godziny. Dziękuję Mamo :)

Przed Nowym Rokiem zrobiłyśmy wspólnie dwie czerwone bombki dla Marysi i Ani 
(obie takie same, a raczej bardzo podobne) 

I jedną niebieską (nie powiem dla kogo, bo jeszcze nie została sprezentowana)

wtorek, 25 grudnia 2012

Święta, bombki i życzenia

Lepiej późno, niż później... :) 
Ale życzenia za chwilkę - na początek (jak się okazuje) hit naszej okolicy - bombki z cekinów. 
Ja mam tylko dwie, bo... miałam tylko 4 paczki szpilek ;)

To moje pierwsze, ale raczej nie ostatnie - to naprawdę wciągające zajęcie!

Drobna uwaga dla tych, którzy też zamierzają spróbować - jeśli chcecie otrzymać wzór "na wierzchu", zacznijcie układanie cekinów od tła :) A dla ułatwienia sprawy naszkicujcie s0bie na styropianie wzór, który chcecie otrzymać (ja przy aniołku o tym nie pomyślałam).


A przechodząc do rzeczy...

wtorek, 18 grudnia 2012

Kolorowe pierniczki na choinkę

Z czasem odkrywam swoją nową pasję.
Gotowania nie lubilam nigdy, za to zamiłowanie do pieczenia przybywało stopniowo... Uwielbiam piec pyszności, bo jeszcze bardziej lubię je później zjadać (i na szczęście ma mi kto w tej jakże przyjemnej "pracy" pomagać :) 
W ciastkach nie jestem mocna, bo dotychczas samodzielnie piekłam tylko kruche,
drożdżowe rogaliki, ale w najbliższym czasie planuję testowanie nowych przepisów.

Niemniej jednak to nie będzie blog cukierniczy :)
Pierniczki upieczone zostały z myślą o choince. Chciałam się nimi pochwalić, bo chociaż nie są idealne - ich dekorowanie zajęło mi naprawdę dużo czasu.
Pierniczki na choince, to będzie u nas coś nowego,
bo z dzieciństwa pamiętam tylko długie cukierki, a później..
później choinka stawała się coraz bardziej "poważna".
Teraz, gdy jest już z nami Amelka, a i w rodzinie coraz więcej dzieci -
czas najwyższy wprowadzić trochę kolorów :)






Ps. Do dekoracji użyłam "Pisaków cukrowych" Dr Oetker.

niedziela, 9 grudnia 2012

Anioły aniołki z masy solnej

Sezon przedświąteczny w pełni, a moje aniołki nie mogły doczekać się sesji zdjęciowej. Ostatkiem sił przy odrobinie słońca pstryknęłam parę zdjęć. Gdybym zwlekała jeszcze jeden dzień, zdjęcia byłyby w różach, albo wcale (nie wiem co się stało, ale od dziś na różowo robi zdjęcia mój dwunastoletni aparat).

Aniołki nie wyszły idealnie. 
Jeden ma popękaną buzię, inny koślawe ręce, a kolejny jest marnie pomalowany... Ale są! Dzieciakom bardzo się podobają! :)

Tu w komplecie, pomalowane.
 1. Anioł z sercem przed...
 ...i po malowaniu.

 2. Anioł z gwiazdką przed...
... i po malowaniu

 3. Anioł - Piegusek przed malowaniem...

... i po.
Pomysł na tego aniołka nie jest moim własnym. 
Widziałam gdzieś podobnego, ale teraz za nic w świecie nie mogę znaleźć go w internecie... 
Już nawet nie wiem jak bardzo wyszedł podobny :/ Mam nadzieję, że nie tak bardzo. 
Jeśli któraś z Was widziała go, proszę o cynk - chętnie załączę link :)


Sweterek - kardigan dla Amelki

Dziś będą dwa posty.

Na początek sweterek - tuniczka wydziergany na drutach dla Amelki przez Babcię 
(Babcię Amelki, a moją mamę) :)
Prawda, że śliczny? :)

Włóczka Mimoza Natura, 100% akryl.
 Projekt w 100% mamy.
Na moje życzenie końce rękawków różowe 
(bo wiecie jak na białym wszystko widać!) 



Wyszedł w rozmiarze około 92cm, czyli z lekkim zapasem :)