środa, 20 października 2010

Głowa pęka w szwach

W mojej głowie aż roi się od pomysłów. Taki stan przychodzi regularnie, średnio raz na kilka miesięcy.. Chciałabym zrobić tyle rzeczy... To powoduje, iż wszystko, co przeszkadza mi w działaniu, potwornie mnie drażni ;) Nie ma mowy o jesiennej depresji! Mnie tu nosi! :)

No ale o co chodzi..?

1. FILCOWANIE WEŁNY.
Jako, że dostałam w prezencie korale i kolczyki z filcu (ręcznie robione), zapragnęłam nauczyć się sztuki filcowania wełny! Poczytałam tu i tam o sposobach filcowania i jednak filcowanie na sucho kręci mnie bardziej, niż filcowanie na mokro [może dlatego, że nie lubię szarego mydła ;) ]. Dziś poczyniłam odpowiednie zakupy. Poza wełną czesankową potrzebne mi będą odpowiednie igły do filcowania (mam nadzieję, że jedna gruba i jedna cienka na początek wystarczą). W sprzedaży są jeszcze jakieś maty i inne gadżety, ale zakładam, że nie są niezbędne do zrobienia filcowych kuleczek :) a jeśli są - spróbuję wówczas filcowania na mokro! :)

2. SZYCIE.
Od dawna jestem częstym bywalcem forum "Szyjemy po godzinach". Mój ulubiony wątek to dział "Burda i wszystko co z nią związane", a w nim temat "NASZA GALERIA - rzeczy uszyte z Burdy". 
Przeglądanie gazetek z wykrojami nie motywuje do szycia tak bardzo jak gotowe spódniczki, czy sukienki na dziewczynach z forum :) W najbliższych planach mam uszycie spódniczki z numeru 1/2010 i co najmniej jednej sukienki jesienno-zimowej. Aktualnie trwają aukcje, na których zamierzam zaopatrzyć się w jakieś tanie, ale i sensowne materiały. Do dziś udało mi się wylicytować trzy materiały:

TURKUSOWY 
(określony jako mieszanka z dodatkiem lycry) o wymiarach 1,10 m x 1,40 m 
Powstanie z niego jakaś spódniczka 
(jaka, to się okaże kiedy go zobaczę) 
Zapłaciłam za niego 6zł i 50 gr :) 
 POPIELATY
(nazwany przez sprzedającego wełną o średniej grubości) 
Wymiary: 2,20 m x 1,50 m
Mam nadzieję, że będzie idealny na ciepłą sukienkę :)
Wylicytowałam go za 16 zł i 1 grosz.  
Myślę, że to bardzo dobra cena (wychodzi niecałe 7,30zł/mb).


GRANATOWO - CZARNY (określony jako dość cienka mieszanka, ubraniówka). 
Wymiary: 1,30 x 1,40 m, zatem myślę, 
że powstanie z niego spódniczka lub sukienka... trudno powiedzieć... :)




Kusi mnie jeszcze kilka materiałów, m.in. ten fioletowy aksamit, ale wszystko zależy od ceny... :)








Tak czy siak, aktualnie jestem i tak nieźle obkupiona (trzeba zauważyć, że w domu leży jeszcze kilka wcześniej kupionych):

1--> granatowe płócienko w białe kropki; wymiary 1,00m x 1,40m (miało być na bluzkę)

2--> niebiesiutki jedwabny (lub jedwabno-podobny), lejący materiał. Wymiary 1,60m x 1,50m (kupiony na wydziwianą spódnicę, ale chyba jednak zbyt delikatny)

3--> turkusowe płócienko, czy coś w ten deseń; wymiary 2,00m x 1,40m.
Latem kupiłam z myślą o uszyciu letniej sukienki, ale jakoś nie wyszło.. ;)

4 --> oliwkowa mieszanka wełny (tak mi się wydaje), materiał świetny jakościowo, ale kiedy przyszłam do domu nie mogłam pojąć, dlaczego kupiłam dla siebie materiał w takim kolorze.. przecież ja nie ubieram się w takie rzeczy... :/
Wymiary: 1,00m x 1,50m. 
Mam do niego podszewkę (ok. 60cm) i kryty zamek.

Tak. Zdecydowanie zbyt często kupuję pod wpływem impulsu! :)

Jeju jeju... Gdyby szycie nie zajmowało aż tyle czasu....




3. DRUTY. SZYDEŁKO. 
Sama nie wiem, co fascynuje mnie bardziej. Mam wrażenie, że praca na drugach jest łatwiejsza, ale z drugiej strony szydełko daje więcej możliwości (jeśli umiejętnie się nim włada). Mam ogromną potrzebę nauczenia się władania jednym i drugim tak, by móc tworzyć cuda.. :) Dawno temu (gdzieś w czasach liceum) udziergałam sobie na drugach kilka szalików (oczywiście najzwyklejszym ściegiem 2 o. prawe, 2 o. lewe), a nawet umęczyłam jakieś dwa swetry, w których nie wstydziłam się wówczas chodzić! :)

Póki co zaczynam moją nową przygodę mało ambitnie, od stworzenia komina - ocieplacza na szyję. Utrudnienie polega na tym, że dziergam go na drutach z żyłką, czyli w koło (aby mogło obejść się bez szwów). Ponieważ włóczki są drogie, a trudno powiedzieć czy wyjdzie mi cokolwiek sensownego, wyszperałam na strychu stary szalik (stworzony również przeze mnie), który ulega regularnemu pruciu na rzecz nowego tworu :)
Dziś moja robótka wygląda tak:

Na druty nabrałam 105 oczek i przerabiam je po 5 oczek prawych i po 2 lewe (bo 105 dzieli się na 7) :) Ciekawe jaki wyjdzie mi z tego rozmiar.. :) i czy dotrwam do końca.. no i czy nie braknie mi włóczki, bo oczka robię dość rozlazłe, gdyż nie chcę, żeby komin był zbyt sztywny i zbity.. a może lepiej, gdyby był? ;) Nie wiem.. długa droga przede mną, ale mam dużo zapału! Dziś jedziemy do kina, ale jutro...... :)

4. KARTKI.
Ręcznie robione zawsze bardzo mi się podobały. Czasem nawet sama takie robiłam. Znów korci mnie, żeby nad nimi popracować... i może nawet sprzedać  z niewielkim zyskiem [sam fakt, że komuś mogłyby się spodobać napawa mnie radością i chęcią do działania]. A że mam akurat trochę ozdobnego papieru i parę "pierdółek" nadających się do naklejenia, albo też innego wmontowania.. No i przy okazji zakupu wełny czesankowej kupiłam kila arkuszy filcu.

Ehh.. po kolei. Może z karteczkami poczekam jednak do grudnia.. :) 
Najpierw komin, później zobaczę... z szyciem chyba jednak będę musiała poczekać (ale nie za długo, bo na 14 listopada chciałabym mieć jakąś nową sukieneczkę, bo mamy mieć w pracy imprezkę). Ajajaj... :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za każde napisane do mnie słowo!!! :)